Geoblog.pl    AgaPiotr    Podróże    w 410 dni dookoła świata    Ayuthaya i Lopburi
Zwiń mapę
2008
22
cze

Ayuthaya i Lopburi

 
Tajlandia
Tajlandia, Ayuthaya
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 84705 km
 
Podróżowanie po Tajlandii jest łatwe i tanie. Jedyne czego potrzebujesz to cierpliwość. Podróż do Ayuthayi był naszym pierwszym kontaktem z Thailand Railways. Zaczęło się nieźle. Nasz pociąg 3 klasy ( porównywalny standard do polskich "żółtków") wyruszył z BKK punktualnie. Potem było już tylko gorzej. Parę minut za stacją początkową stanęliśmy w środku podmiejskiego slumsa/wysypiska śmieci - 20 minut w upojnej woni przy temperaturze 35st i wilgotności pow 90% robiło swoje. Do Ayuthayi dotarliśmy jednak tylko z niewielkim opóźnieniem. Zaburzając nieco chronologię wydarzeń - pociąg z Ayuthayi do Lopburi spóźniony 30 min dojechał z opóźnieniem 45 min. Powrotny pociąg opóźniony 1,5 h. Ayuthaya to niby niewielkie miasteczko, ale o bardzo rozległym "starym mieście" otoczonym ze wsystkich stron wodą. Nasz hotel wg informacji w internecie powinien być całkiem blisko dworca kolejowego. Niemogąc go znaleźć pytamy o niego lokalsów. Ci albo nie wiedzą gdzie jest albo mówią że to 3 km ( tu od razu wrodzona podejrzliwość podpowiadała, że chcą na tobie zarobić proponując tuk tuka). Ale nie, okazało się że faktycznie hotel był z drugiej strony miasta i do tego schowany w malutkiej uliczce. Zabytki starej stolicy Tajów " zaliczyliśmy" w jedno popołudnie, a wieczorem spotkaliśmy Łukasza z Gdyni/Londynu podróżującego po Indiach i Indochinach. Poopowiadaliśmy nieco o naszej podróży, posłuchaliśmy o filozoficznych odkryciach z Indii. Było naprawdę miło. ( zdaliśmy sobie sprawę, że to pierwszy napotkany rodak od wizyty w Toronto). Kolejnego dnia wycieczka kolejowa do Lopburi - małpiego miasta. Kolejna stolica Siamu. W błyskawicznym tempie( spóźniony pociąg i mało czasu do powrotnego) obejrzeliśmy małpią światynię, pałac królewski i kilka watów. Oczekiwanie na spóźniony pociąg urozmaiciło spotkanie z małym Tajem ( na zdjęciu).
Wieczorem poczuliśmy na własnej skórze pore deszczową.Wyszliśmy z kafejki internetowej a tu ulewa w pełnym wydaniu i to z piorunami.Decyzja o powrocie do hotelu tuk- tukiem była racjonala ale trudna w realizacji bo oczywiście jak są potrzebne to ich nie ma. Po 20 minutach spedzonych w strugach deszczu pod parasolem postanowiliśmy zmienić miejsce "łapania" transportu i po chwili okazało sie ,że deszcz zelżał i ,że zarówno z nieba jak i w kałużach jest cieplutka woda.I tak dotarliśmy do hotelu na piechote mokrzy ale nie koniecznie z powodu deszczu.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (15)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
Martucha
Martucha - 2008-06-26 15:22
A gdzie ten may Taj?
 
AgaPiotr
AgaPiotr - 2008-06-26 15:43
Marta, Spokojnie tu nie mają Neostrady i wgrywanie zdjęć trwa dłłłuuuuuggggooooo
 
 
zwiedził 24.5% świata (49 państw)
Zasoby: 282 wpisy282 205 komentarzy205 1867 zdjęć1867 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
02.09.2009 - 20.10.2010
 
 
 
12.07.1994 - 02.08.1994